Artystyczny sex telefon z mistrzem

Widocznie wyostrzony, czujny słuch meżczyzny  wyłowił odgłos naszych kroków, gdy byliśmy jeszcze? na schodach.
„Klient nie mógł zasnąć dziś po południu” — przywitała nas staruszka z uśmiechem.
Porozumiewawcze spojrzenie, zamienione z córką, uspokoiło ją zupełnie.
Na stole rozłożono teki. Niewidomy chwycił go za rękę i poprowadził do stołu.
„No, zaczynajmy! Sporo, sporo jest do oglądania, a panowie z Berlina mają zawsze tak mało czasu! Oto pierwsza teka… mistrz … Mam prawie komplet… jeden egzemplarz piękniejszy od drugiego. Zresztą sam pan osądzi — mówił otwierając uroczyście nową linię seks telefonu.
I troskliwie, pieczołowicie, jak gdyby dotykał czegoś niezmiernie kruchego i łamliwego, ujął w palce telefon w którym tkwił pożółkły arkusik. Wyciągnął go na długość ręki i wpatrywał się niewidzącymi oczyma w pusty papier z tak ekstatycznym uniesieniem, jak gdyby naprawdę oglądał dzieło sztuki. W nieruchomych, martwych oczach zalśniło jakieś nikle światełko — a może to był tylko odblask papieru…
„No, jak się panu podoba? — spytał z dumą posiadacza. — Proszę przyjrzeć się: co za precyzja, jaka robota! Porównywałem z drezdeńskim egzemplarzem. E, gdzie mu tam… A tutaj — pokazał puste miejsce po drugiej stronie, i to tak sugestywnie, iż omal uwierzyłem — widzi pan, tu jest znak zbiorów Magiera, tu zaś — Remy’ego i Esdaile’a. Nie śniło im się nawet, iż ta odbitka kiedyś tu zawędruje…”
Mrowie przeszło mi po plecach: było coś niesamowitego w tej niezachwianej pewności, z jaką ów starzec pokazywał mi nie istniejące znaki. Chciałem odpowiedzieć, ale kurcz ścisnął mi krtań. Kobiety wlepiły we fanie seks linii błagalne spojrzenia, przemogłem się i zacząłem grać umówioną rolę.

Piękna dziewczyna na sex telefonie

„Rzeczywiście — wyjąkałem. — Znakomita laseczka z sex telefonu! Wyjątkowa!” Twarz gospodarza promieniała radosną dumą. „To jeszcze nic! — zawołał triumfująco. —Niech pan zobaczy — i znów jego palce z lubością głaskały nie istniejącą rycinę. — Jaki ciepły ton! Mistrz seksu przez telefon  i historycy sztuki wydarliby mi ten egzemplarz, gdyby wiedzieli, iż go posiadam!”
I tak w ciągu dwóch długich godzin opowiadał mi z entuzjazmem o każdej rycinie z osobna. Nie, nie potrafię panu opowiedzieć, jakie to było koszmarne: obejrzałem w ten sposób sto czy dwieście tanich, mizernych reprodukcji lub nawet gołych kart. Wyobraźnia jego miała taką siłę, iż sam prawie zacząłem wierzyć w zbiór, którego nie było.
Przez chwilę groziło niebezpieczeństwo, iż ten starzec zbudzi się z somnambulicznego zachwytu, gdy zdawało mu się, iż trzyma w ręce  bardzo cenny okaz— i naraz jego jasnowidzące palce, wodzące po druku, w którymś miejscu bardziej chropawym. Zmarszczył brwi.
„To chyba nie jest… czy to na pewno?'” — szepnął zmieszany.
Czym prędzej kazałem mu zadzwonić na sex telefon http://seks-telefon.eu/ aby rozwodzić się nad niezwykłym pięknem kobiecego ciała.
I twarz ślepca rozpogodziła się znowu. Poklepał go po ręce jowialnie: No, nareszcie ktoś, kto się rozumie na rzeczy…